FUJIFILM X-T50

FUJIFILM X-T50 strona 7 / 18

MENU ARTYKUŁU:

.

Matryca – nowe serce aparatu…

Ponarzekałem sobie na mankamenty w budowie i funkcjach korpusu aparatu FUJIFILMX-T50, pomęczyłem Was opisem menu, pora najwyższa na jakieś pozytywy, w końcu można by pomyśleć, po co kupowałem bohatera niniejszej recenzji, skoro tyle dostrzegam w nim wad. Jedną z rzeczy, która stanowi ostrą kontrę wobec wymienionych wad, która sprawiła, że zdecydowałem się na zakup, jest nowe serce aparatu, tudzież zupełnie nowa marca w linii dwucyfrowej. Aparat otrzymał 40 Mpx matrycę, czyli blisko 100% większej rozdzielczości od poprzedników z matrycą 24.3 Mpix, a to dopiero początek pozytywnych zmian. Jest to najnowsza matryca w linii FUJIFILM X-Trans, formatu APS-C o rozmiarze 23,5 mm x 15,7 mm z filtrem barw podstawowych i proporcjach obrazu 3:2, wykonana w technologii CMOS, wersja 5 HR, wspieraną przez najnowsze algorytmy przetwarzania i redukcji szumów. Matryca umożliwia rejestrowanie plików w maksymalnej rozdzielczości 7728 x 5152 pikseli.

FUJIFILM X-T50 otrzymał, nową, stabilizowaną mechanicznie, 40 Mpx matrycę, formatu APS-C o rozmiarze 23,5 mm x 15,7 mm z filtrem barw podstawowych i proporcjach obrazu 3:2, wykonana w technologii CMOS, wersja 5 HR, wspieraną przez najnowsze algorytmy przetwarzania i redukcji szumów. Matryca umożliwia rejestrowanie plików w maksymalnej rozdzielczości 7728 x 5152 pikseli.

Jest to dokładnie ta sama matryca, którą marka zastosowała w swoim flagowym, najnowszym przedstawicielu jednocyfrowej serii, tudzież X-T5, stąd nie bez powodu model X-T50 bywa nazywany mniejszym bratem tego pierwszego. Jest to oczywiście pewna figura, w istocie uproszczenie jest tu zbyt daleko idące, jednak warto tu podkreślić raz jeszcze, że w obu aparatach pracuje to samo serce. Natywna wartość bazowa ISO wynosi dla tej matrycy ISO = 125 (wobec ISO200 w TX-10, 20 i 30). Pod względem technologicznym marka zachowała w niej tą samą unikatową budowę, charakterystyczną dla serii X-Trans, tudzież matryce te są pozbawione filtra antyaliasingowy (AA), co w szczególnych przypadkach może stać się przyczyną powstania efektu Moire’y.

Marka FUJIFILM w celu minimalizacji tego ryzyka od początku stosuje nietypową budowę filtra barwnego RGB nazywanego od nazwiska jego twórcy siatką Bayera. W konwencjonalnych matrycach siatka ta posiada regularny układ, co może właśnie powodować powstawanie zjawiska Moire’y i właśnie z tego powodowy takie matryce wyposaża się w dodatkowy filtr antyaliasingowy, jednak jego obecność powoduje z kolei zmiękczenie obrazu, oraz zmniejszenie dynamiki całkowitej matrycy. Marka FUJIFILM obeszła częściowo ten problem, projektując filtr barwny RGB o nieregularnej siatce.

Zmiana ta wyeliminowała w znacznym stopniu paradoks wynikający z braku lub obecność filtra AA, tudzież wybór pomiędzy miększym wyostrzanym programowo obrazem o gorszej dynamice a obrazem pełnym szczegółów i szerokim zakresie tonalnym, bez konieczności jego sztucznego wyostrzania przez body aparatu. Trzeba jednak tu przyznać, że w pewnych okolicznościach, dochodziło u poprzedników, wyposażonych w starszą generację matryc X-Trans do efektu Moire’y. Możecie się więc domyślać jak w tym miejscu obawiałem się podobnych problemów X-T50, spotęgowanych przez ponad dwukrotnie większą rozdzielczość matrycy. Była to dla mnie duża niewiadoma, mogłem tu tylko polegać na pozytywnych opiniach innych oraz liczyć na to, że marka nie nagina prawdy, informując o znaczącej redukcji tego problemu przez ulepszoną budowę filtra barw podstawowych oraz algorytmów przetwarzania obrazu.

Decydując się na zakup FUJIFILM X-T50, znając niektóre słabości matryc X-Trans, wynikających z ich specyficznej budowy, obwiałem się że w korelacji z dwukrotnie wyższą rozdzielczością matrycy problem z efektem Moire’y i posteryzacją będzie nasilony – nic z tych rzeczy! Aparat doskonale radzi sobie z dużą gradacją kontrastów i przejściami tonalnymi, oferując gładkie, płynne przejścia tonalne – po lewej pierwszy wspólny górski wypad z bohaterem tej recenzji, widok ze szczytu Błatniej 05.02.2024, po prawej szczy Bukownia w drodze na Abrahamów – 19.04.2025 roku.

Podążając tu za informacją prasową FUJIFILM „Negatywny efekt Moire’y jest kontrolowany w nowej matrycy X-Trans CMOS 5 HR, przez nisko okresowy układ filtrów barwnych, który odtwarza wysoce losowy układ cząstek srebra na błonach analogowych i wydajną interpolację kolorów z otaczających pikseli”. W praktyce matryce takie pozwalają na przechwycenie światła nieprzefiltrowanego, a to z kolei umożliwia rejestrację obrazu o znacznie większej dynamice i szczegółowości od matryc tradycyjnych z filtrami AA. To dzięki tej cesze matryce FUJIFILM X-Trans cechują się świetną dynamiką tonalną oraz zdolność do reprodukcji pięknie nasyconych kolorów o głębokich przejściach tonalnych. Od siebie dodam, że właśnie ta cecha aparatów z matrycami X-Trans przywiązała mnie do marki FUJIFILM i to przez tę plastykę i duży zakres dynamiki tonalnej matrycy przy równocześnie relatywnie niskich szumach aż do umiarkowanie wysokich wartości ISO sprawiają, że wiele jestem zdolny wybaczyć marce, jak choćby wcześniej opisane niuanse w budowie korpusu. No właśnie skoro padło słowo ISO, warto dodać, że matryca umożliwia rejestrację obrazu w zakresie czułości natywnym ISO 125 do 12 800 i rozszerzonym od ISO = 64, 80, 100, 25 600 do oszałamiających ISO 51 200. Jak te wartości przekładają się faktycznie na jakość, uzyskiwanego obrazu przyjrzymy się szczegółowo w dalszej część, poświęconej temu tylko zagadnieniu.

Tak gęsta matryca, wymaga nowego, szybkiego procesora obrazu, zdolnego do przetwarzania i zapisywania w locie ogromnej ilości danych z niej pozyskiwanych. Tak docieramy do kolejnej nowości, rzeczową 40 Mpix matrycę wspiera nowy, dwukrotnie szybszy w stosunku do wcześniejszej generacji X-Processor 5. Umożliwia on fotografowania seryjne z wykorzystaniem migawki elektronicznej z prędkością do 20 klatek na sekundę oraz do 8 klatek na sekundę w przypadku migawki mechanicznej. W przypadku wartości uzyskiwanej dla migawki mechanicznej są one więc podobne to leciwego X-T20, jednak proszę pamiętać, że mówimy o dwukrotnie większej rozdzielczości, a więc i znacznie większej liczbie danych do przetworzenia przez procesor co oznacza ostatecznie znakomity wynik. Porównywanie tu tej matrycy do innych APS-C jest zupełnie bezcelowe, brak bowiem na rynku równorzędnego dla niej rywala, a odnoszenie do matryc o rozdzielczości 20 – 26 Mpix jest bezcelowe. Zdjęcia mogą być rejestrowane z bardzo krótkimi czasami odpowiednio dla migawki elektronicznej 1/180 000 sekundy i mechanicznej – 1/4000 sekundy.

Matryca doskonale radzi sobie z fotografią pod światło, z mocnymi przejściami tonalnymi, zachwyca również rozdzielczością co przekłada się na mnóstwo rejestrowanych detali.

To wszystko wciąż jednak nie koniec nowości, które przyciągnęły moją uwagę, doprowadzając finalnie do zakupu X-T50 pomimo oporów, jakie wywoływał u mnie przebudowany korpus. Kolejną jest równie opisana, jak opisana już matryca. Marka FUJIFILM zdecydowała się po raz pierwszy w linii dwucyfrowej wyposażyć sensor w pięciu osiową stabilizację mechaniczną (IBIS). Marka deklaruje tu jego imponującą skuteczność redukcji drgań w zakresie aż do 7,0 EV. Przyznam, że od wielu lat czekałem tej chwili aż marka FUJIFILM nadrobi zaległości i wreszcie na pokład ich aparatów trafi mechaniczna stabilizacja matrycy. Trzeba tu bowiem dodać, że pod tym względem firma zwyczajnie odstawała od modeli innych marek, w których taka stabilizacja dostępna jest od dobrych kilku lat. Było to dla mnie szczególne ważne, gdyż uniezależnia mnie od konieczności kupowania zazwyczaj znacznie droższych obiektów wyposażonych w stabilizację, otwierając również drogę do komfortowego korzystania z obiektywów manualnych pozbawionych styków bagnetowych i właśnie stabilizacji, jak choćby recenzowane na stronie, udane konstrukcje chińskiej marki 7artisans model 25 mm f/1.8 («recenzja») i 60 mm f/2.8 Macro («recenzja»).

Marka FUJIFILM zdecydowała się po raz pierwszy w linii dwucyfrowej wyposażyć sensor w pięciu osiową stabilizację mechaniczną (IBIS), o deklarowanej skuteczności redukcji drgań w zakresie aż do 7,0 EV. Stabilizowana mechanicznie matryca w X-T50 otwiera wreszcie możliwość komfortowej pracy z tańszymi obiektywami pozbawionej własnej stabilizacji, a nawet styków AF, jak choćby widoczny po lewej na górze 7artisans model 25 mm f/1.8 («recenzja») i po prawej 60 mm f/2.8 Macro («recenzja»). W środkowej części zdjęcia wykonane obiektywem 7artisans 60 mm f/2.8 Macro, na dole po lewej i prawej 7artisans 25 mm f/1.8.

Obecna na pokładzie aparatu FUJIFILM X-T50 kombinacja, znakomitej o wysokiej rozdzielczości matrycy, wyposażonej w stabilizację mechaniczną, wspartej zupełnie nowym procesorem obrazu, stawia ten aparat w czołówce rynkowych rozwiązań, pod wieloma względami nie mając nawet równorzędnych rywali. To wszystko jednak oczywiście czysto techniczne dane i deklaracje marki, jak faktycznie sprawuje się zarówno ta matryca oraz czy rzeczywiście stabilizacja jest tak skuteczna wykażą, dopiero opisane dalej testy terenowe. 

Dylematy 40 mpx RAW-ów…

Jak to w bywa, wszystko jednak ma swoje wady i zalety, blaski i cienie… nie inaczej jest w przypadku matrycy o tak dużej rozdzielczości wynoszącej 40 Mpix. Do wad, choć trafniej byłoby powiedzieć do skutków tak dużej rozdzielczości matrycy, należy tu z pewnością zaliczyć wagę końcową plików. Dla fotografów pracujących na surowych RAW-ach (do czego zawsze i niezmiennie zachęcam wszystkich), będzie to mieć znaczenie szczególne, nasz dysk szybko może się bowiem zapełnić po brzegi. Waga surowego pliku RAW dla pełnej rozdzielczości zdjęcia może bowiem wynosić nawet 85 mb, na szczęście aparat oferuje tu kilka możliwości odchudzenia wagi pliku.

Matryca o rozdzielczości 40 Mpix robi robotę – dynamika i ilość detali jest fantastyczna, ma to jednak swoją wymierną wagę w megabajtach – nieskompresowany plik RAW może bowiem ważyć nawet 85 mb, co oznacza że bardzo szybko nasze dyski mogą się zapełnić po brzegi. Na górze zdjęcia wykonane aparatem FUJIFILM X-T50 po lewej z obiektywem FUJINON XC 35 mm f/2, po prawej Fujinon XC 50-230 mm f/4.5-6.7 OIS z założony pierścieniem pośrednim.

Do naszej dyspozycji przygotowano trzy tryby rejestracji plików RAW – nieskompresowany (pełny rozmiar i waga), skompresowany bezstratnym algorytmem oraz z kompresją stratną. Dodać tu jednak trzeba dla zainteresowanych, że również kompresja określana jako bezstratna tak naprawdę jest stratną, nie istnieją bowiem algorytmy zdolne do 100% bezstratnej kompresji, zawsze odbywa się to kosztem utraty części danych. Od wielkości i charakteru utraty zależy typ i finalny wynik kompresji oraz oczywiście jakości pliku (ilości dostępnych w nim danych). Mówienie o „bezstratnej” kompresji obrazu dotyczy tych typów kompresji, gdzie ta utrata jest minimalna, wpływająca tylko w marginalny sposób na finalną jakość obrazu w relacji do jego obrazu z pliku nieskompresowanego. Spójrzmy teraz, jak przedstawiają się wagi plików dla poszczególnych form kompresji i formatów…

Jak widzimy „bezstratna” kompresja zdjęć, dla formatu RAW, oferowana przez aparat FUJIFILM X-T50 to blisko połowa pierwotnej ich wagi. Ma więc to sens, radykalnie bowiem zmniejsza nie tylko zapełnienie karty pamięci, ale przede wszystkim naszych dysków w komputerach. Na pewno zastanowiliście się w tym miejscu, ale co z jakością? Również i ja sam się tu wahałem, musiałem wykonać kilka sesji, rejestrując pliki RAW we wszystkich wariantach, aby upewnić się, że faktycznie optymalną opcją jest tu zapis z wykorzystaniem bezstratnej kompresji. W zasadzie nie byłem w stanie dostrzec istotnych różnic w wyglądzie obrazu finalnego. Nieco inaczej sprawy się mają w przypadku kompresji stratnej. W tym przypadku te różnice są już dostrzegalne, nie w sposób rażący, ale wyraźny.

Nieskompresowany plik RAW z aparatu FUJIFILM X-T50 może osiągać wagę nawet 85 mb…

Zauważyliście również zapewne, że w tabelce nowy procesor obrazu, X-Processor 5 generacji, umożliwia zapis plików w stosunkowo nowym formacie HEIF (High Efficiency Image File Format). Format ten powstał z myślą o zastąpieniu starzejącego się formatu JPEG, cechuje go ulepszony algorytm kompresji, odznaczającej się większą skutecznością, przy równoczesnym zachowaniu wysokiej jakości obrazu oraz wyższym pokryciem palety barw. Do jego zalet należy również obsługa przejrzystości, HDR i 10-bitowa głębia kolorów. Jak widzimy plik wynikowy przy pełnej rozdzielczości zdjęcia, waży blisko o połowę mniej o klasycznego JPEG-a. Wydaje się więc, że to prawdziwe remedium dla osób niekorzystających z RAW-ów, kryje się tu jednak istotny haczyk. Systemy Windows wciąż źle radzą sobie z otwieraniem takich plików, czasem konieczne jest doinstalowanie odpowiedniego kodeka, co możliwe jest jednak tylko w najnowszych wersjach systemu 11 i 10, to jednak nie koniec zmartwień, również spora część programów i przeglądarek graficznych nie radzi sobie z otwieraniem i obróbką formatu HEIF, jest on też znacznie bardziej obciążający dla samego sprzętu.

Wybierając bezstronną kompresję RAW plik waży już tylko około 25 – 30 mb.

Ostatni potencjalny kłopot kryje się we wciąż niepełnej kompatybilności przeglądarek z tym formatem. Z tych wszystkich właśnie powodów standard pomimo swego dużego potencjału wciąż jeszcze nie przebił się do powszechnego użycia, acz biorąc pod uwagę, że coraz większa ilość producentów sprzętu implementuje ten format na pokładach aparatów, z czasem sytuacja powinna być coraz bardziej korzystna. Dziś decyzja w sprawie czy zapisywać zdjęcia w standardowym JPEG-u, czy jednak HEIF nie jest oczywista, warto jednak na pewno wiedzieć, że taka opcja zapisu istnieje.

Warto tu jeszcze coś jeszcze dodać w kontekście wagi plików RAW, otóż bardzo szybko podczas zaawansowanej obróbki zdjęć, wykorzystując wiele warstw i masek plik wynikowy PSD może utyć do… oszałamiających 2 GB! Pomijając sam problem wagi, obróbka tak dużych plików RAW, o tylu detalach, wymaga równie szybkiego komputera, aby praca nie zmieniła się w koszmar. Tu przyznam, że mój kilkuletni, acz wciąż nie najsłabszy komputer, bardzo ciężko i wyraźnie wolniej pracuje w relacji do obróbki choćby plików RAW z aparatu FUJIFILM X-T20, należy tu pamiętać, że nie sama waga stanowi problem, lecz różnica w ilości danych do przetworzenia. Myślę, że to dość istotna informacja, często nie myślimy bowiem o tym, jak zmiana aparatu wpłynie na możliwości naszego sprzętu, na którym zdjęcia z niego będą obrabiane. Szczególnie w tym konkretnym przypadku, ze względu na dużą wagą i potężny zbiór danych plików RAW, warto o tym pamiętać.

Korzystając z tak ciężkich, o wysokiej rozdzielczości plików RAW, przy nieco bardziej zaawansowanej obróbce, końcowy projekt wykonany w Adobe Photoshop może bardzo szybko przekroczyć wagę jednego, a nawet dwóch gigabajtów!

.


SPRZĘT / FUJIFILM X-T50 / strona 7/18

tekst, opracowanie, grafiki i zdjęcia za wyłączaniem wymienionych w tekście: Sebastian Nikiel 25.05.2025

Wykorzystane cytaty, zdjęcie, grafiki, loga, zrzuty ekranów aplikacji i stron internetowych, związane z omawianym produktem, zaprezentowano w niniejszym opracowaniu zgodnie z art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jako ograniczenie majątkowych praw autorskich na rzecz dozwolonego użytku, zgodnie z nowelizacją rzeczowej ustawy z 2015 roku, wyłącznie w celu prezentacji i szerszego zobrazowania poruszanych tematów, pozostających w ścisłym związku z jego tematem.

Informacja o prawach autorskich – można wykorzystywać nieodpłatnie wyłącznie w zastosowaniach niekomercyjnych, oraz z uznaniem i zachowaniem autorstwa, zgodnie z licencją Creative Common 3.0 – www.creativecommons.org / Copyright – can be obtained in a non-commercial manner and with the recognition and behavior made, in accordance with the license under the Creative Common 3.0 license – www.creativecommons.org

Informacja prawna – wszystkie wyrażane na łamach niniejszej recenzji poglądy, są wyłącznie moją osobistą opinią na temat danego sprzętu, odzieży, czy akcesorium, wynikającą z posiadanego doświadczenia, nabytego w trakcie jego użytkowania, oraz dotyczącą wyłącznie testowanego egzemplarza, a nie całościowo danego modelu produktu.