Dwadzieścia lat – moja droga ku marzeniom

strona 1/4

systematyka artykułu:

.

.

Pięć szczególnych lat…

Przeminęły lata modre kolory, świat otuliły złote, przechodzące w brązy, barwy jesieni, coraz częściej o parapet bębnią krople deszczu, a temperatura nieubłaganie spada. Zmierzający powoli ku końcowi 2025 rok, był dla mnie pod wieloma względami wyjątkowy, przełomowy, ale i wybitnie trudny, nieszczędzący nowych wyzwań. To ostatnie stwierdzenie szczególnie często przewijało się w minionych miesiącach, choć można by je i rozciągnąć na ostatnie pięć lat i ten szerszy zakres niech będzie tu punktem wyjścia, nakreślającym skalę wyzwań, z jakimi przyszło mi się zmierzyć.

Minione 20, a szczególnie ostatnich pięć lat, nie szczędziło mi wyzwań, było też jednak i wiele pięknych sukcesów, wiele pięknych wypadów w drogie mi góry, od lewej: na 24.07.2025 w rejonie szczytu Komarnik w Beskidzie Żywieckim / 18.08.2025 – Tatry Zachodnie, Dolina Kościeliska.

Na przestrzeni tych bowiem pięciu lat przeszedłem cztery zabiegi operacyjne oraz kilka pomniejszych interwencji chirurgicznych. Ze wspomnianych czterech, dwa na chirurgii stomatologicznej i dwa na chirurgii ortopedycznej. Kumulujące się w przeciążonych i porażonych stopach, mikro urazy, doprowadziły do złamania zmęczeniowego V kości prawego śródstopia, co skończyło się na stole operacyjnym. W ciągu ostatnich 10 miesięcy mieliśmy z Żoną dwa wypadki samochodowe (oba nie z naszej winy). Ostatni 1 czerwca bieżącego roku, gdy pewna osoba wjechała w tył naszego samochodu. O ironio! Tego dnia jechaliśmy do Katowic na rezonans magnetyczny… cóż, pojechałem tylko nie na rezonans, a na tomografię i nie do Katowic, a karetką z miejsca wypadku na SOR w Pszczynie. Skończyło się naderwaniem i skręceniem odcinka szyjnego (uraz „strzelającego bicza”) oraz stłuczeniem klatki.

Pierwszego czerwca 2025 roku, w wyniku najechania na tył naszego samochodu, doznałem skręcenia odcinka szyjnego kręgosłupa, który dodatkowo nasilił już istniejące w nim problemy. O ironio! Tego dnia jechaliśmy do Katowic na rezonans magnetyczny… cóż, pojechałem tylko nie na rezonans, a na tomografię i nie do Katowic, a karetką z miejsca wypadku na SOR w Pszczynie, po prawej na dole fragment wypisu z SOR-u w Pszczynie.

Gdy po miesięcznym grzaniu się w kołnierzu ortopedycznym, wreszcie podjąwszy drugą próbę, szczęśliwie dotarłem na rezonans w Katowicach, wyniki wykazały odnowienie, a właściwie pogłębienie problemów z prawym kolanem, którego łaskawie nie skończono od 2010 roku – od czasu, gdy „ze względu na zły stan ogólny” klinika w Piekarach Śląskich zdyskwalifikowała mnie z leczenia. Teraz powoli jego resurs się kończy, tym bardziej że podczas ostatniej (III operacji) kolana w 2008 roku, usunięto większość chrząstek (meniscectomia) i część łąkotek. Obecny rezonans wskazał odnowienie urazu typu „flap” (klapki) w rejonie łąkotki przyśrodkowej. Posunęły się również zmiany degeneracyjne pozostałych chrząstek w tym rzepki.

Ważne aby zawsze gdy tylko pojawia się lepszy czas, wypełnić po brzegi każdą z jego chwil pięknymi i wartymi zapamiętania rzeczami – Beskid Śląski, zimowy zachód słońca na Malinowskiej Skale 09.02.2023 roku.

W okresie pandemicznym i postpandemicznym przechorowałem pięciokrotnie covid-19, który pozostawił ślady na płucach. Podczas jednego z niekontrolowanych podcięć nóg, w wyniku niedowładów, zerwałem całkowicie wiązadło ATFL w lewej stopie, którego ze względu na relację zysku do ewentualnych strat, nie zdecydowano się zespolić. Doszło do pojawiania się nowych przepuklin w kręgosłupie oraz zwiększenia ucisku na korzenie nerwów obwodowych już istniejących. Prawdopodobnie podczas którejś z operacji zakażono mnie lekoopornymi bakteriami, które zadomowiły się w uszach i zatokach, co prowadzi do permanentnie nawracających zapaleń.

Średni Grojec 01.05.2023 – wspólny, wczesnowiosenny wypad z Żoną, aż trudno uwierzyć że już kilka tygodni później, 12 czerwca, doznam podczas zwykłego spaceru z psem, na osiedlu, na trotuarze, złamania zmęczeniowego V kości śródstopia prawego…

Do złamania doszło w wyniku kumulacji wielu mikro-urazów, pojawiających się w toku stałego przeciążenia stóp, ze względu na ich szpotawe ustawienie. Jest to konsekwencją polineuropatii i niedowładów, wynikających głównie z ucisku na korzenie nerwów obwodowych. Złamanie zmęczeniowe charakteryzuje się utrudnionym, lub brakiem procesu zrostu, tak było i u mnie. Z powodu braku możliwości wykonania szybkiego zespolenia (prawdziwe kuriozum!) w ramach NFZ, zmuszony zostałem do otwarcia zbiórki w celu szybkiego wykonania koniecznej operacji zespolenia w prywatnej klinice. Dzięki wielu wspaniałym ludziom błyskawicznie udało się zebrać potrzebną kwotę i wykonać operację. Czas miał tu znacznie szczególnie istotne, brak ruchu, przy moich obciążeniach, równa się szybkiemu zanikowi mięśni i dalszemu uszkodzeniu nerwów, co miałoby poważne konsekwencje. Gdybym więc musiał czekać 6 – 9 miesięcy na proponowany termin zabiegu w placówce NFZ, stopa prawdopodobnie byłaby już najmniejszym problemem – więcej o zbiórce, operacji i przebiegu leczenie «tutaj».

Nasilające się problemy z odcinkiem szyjnym po wypadku, który już byłe wcześniej uszkodzony, tudzież występowały tam zdiagnozowane jesienią 2022 roku przepukliny, wywierające istotny wpływ na nerwy obwodowe, skłoniły nas do ponownej diagnostyki. Rezonans magnetyczny wykazał, to czego się obawiać należało, rozlanie istniejących przepuklin i zwiększenie ucisku na korzenie nerwów odwodowych oraz nasilenie się kręgozmyku. Z drobniejszych spraw, również w pokłosiu upadku, gdy niedowłady w nogach wygrały z wolą, doszło do uszkodzenia palca prawej stopy oraz stłuczenia i pęknięcia żeber. Pojawiła się również osteopenia w odcinku lędźwiowym kręgosłupa oraz nieodpuszczająca mi przez ponad trzy lata anemia.

Po ośmiu miesiącach od zespolenia V kości prawego śródstopia, zrost był na tyle stabilny, że zdecydowano się na przeprowadzenie drugiej operacji, podczas której usunięto zespolenie. Dodać tu trzeba że równolegle wciąż zmagałem się z następstwami całkowitego zerwania wiązadła ATFL w lewej stopie. Pomimo jednak tego, a wręcz i z tego powodu, zarówno po zerwaniu wiązadła, jak i zespoleniu kości w prawej, nie zaprzestałem ani treningów, ani aktywności utrzymującej mięśnie w dobrej formie, przeciwdziałając postępowi polineuropatii i boreliozy. Na dole górze po lewej widok na zespolenie metodą Webera, w środku i po prawej, tuż po zabiegu, na dole przed kolejną z wizyt kontrolnych i wreszcie w oczekiwaniu na usunięcie zespolenia. Na dole po prawej – w niespełna miesiąc po drugiej operacji, powróciłem na szlak – tu Dolina Isepnicka 10.04.2024, Beskid Mały.

Kilkanaście dwutygodniowych sesji rehabilitacyjnych, nieustanne treningi w domu – nieprzerwane nawet po operacjach stopy, wszystko po to, aby spowalniać postępy choroby, w obszarach, w których zatrzymać się jej nie da oraz zamrozić postępy, lub wypierać tam, gdzie to możliwe. Oczywiście w międzyczasie niezmiennie trwała walka z nieustępliwą boreliozą, która najpewniej będzie mi najwierniejszym towarzyszem, nieodstępującym do końca moich dni. Moja codzienność to wciąż niekończąca walka, szczególnie intensywna w okresach rzutu choroby (boreliozy) oraz wyścig z czasem i oporem organizmu, gdy choroba się cofa, aby jak najlepiej wykorzystać te dni remisji. To również też stała walka o środki – które są narzędziem umożliwiającym prowadzenie leczenia.

Kilkanaście dwutygodniowych sesji rehabilitacyjnych, nieustanne treningi w domu, nawet gdy naprawdę się nie chcę, a choroba naciera – wszystko po to, aby spowalniać postępy choroby, w obszarach, w których zatrzymać się jej nie da oraz zamrozić postępy, lub wypierać tam, gdzie to możliwe.

Po co w ogóle o tym piszę? Nie dla źle pojętej własnej chwały, bynajmniej! Ktoś mógłby bowiem pomyśleć, że kolekcjonuję urazy i choroby jak dyplomy. Chodziło, jak już nadmieniałem, o szersze nakreślenie kontekstu wyzwań, z jakimi przyszło mi się zmierzyć w ostatnich zaledwie pięciu latach, a to po to, aby lepiej ukazać wyjątkowość zdarzeń i symboliki obecnego 2025 toku. Tak się bowiem składa, że początkiem maja 2025 roku, minęło równo 20 lat od wypadku, podczas którego uszkodziłem kręgosłup. Od zdarzenia, które jak nóż przecina moje życie na przed i po wypadku. Ta okrągła data to dobry powód, aby spojrzeć w przeszłość, na dokonanie pewnej oceny i rachunku sumienia, nie tylko dla siebie, ale mam nadzieję również dla wszystkich innych, dając świadectwo walki z przeciwnościami losu.

Na górze – 30.07.2021 podczas jednego z niekontrolowanych podcięć nóg, w wyniku niedowładów, zerwałem całkowicie wiązadło ATFL w lewej stopie, którego ze względu na ewentualne ryzyko powikłań zdecydowano się nie zespalać – od góry od lewej, na szczycie Klimczoka, dalej widok na Skrzyczne z pasma Magury, spuchnięty lewy staw skokowy po feralnym upadku podczas zejścia z Magury, dalej wyniki USG. Środkowy rząd – na przestrzeni ostatnich pięciu lat przeszedłem cztery zabiegi operacyjne oraz kilka pomniejszych interwencji chirurgicznych, w tym zabieg usuwania zakażonej torbieli z prawego policzka (kilkukrotny) oraz potencjalnie niebezpiecznych zmian skórnych. Na dole – trwanie podczas jednego z ataków choroby, to trudny czas, w którym skupiam się na wszystkich tym pięknych chwilach, których doświadczyłem w okresach remisji, skupiam się na marzeniach i przyszłych planach… pośrodku i po prawej Beskid Śląski 07.10.2022 – na tle masywu Zielonego Kopca, wciąż jeszcze z plastrem na zszytym niedawno policzku oraz zachód słońca na Malinowskiej Skale.

.


artykuły / Dwadzieścia lat – moja droga ku marzeniom / strona 1/4

tekst, opracowanie i zdjęcia: Sebastian Nikiel 03.11.2025

Wykorzystane w artykule cytaty, zdjęcia, zrzuty ekranu, lub grafiki związane z omawianymi zagadnieniami, zaprezentowano zgodnie z art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jako ograniczenie majątkowych praw autorskich na rzecz dozwolonego użytku, zgodnie z nowelizacją rzeczowej ustawy z 2015 roku, wyłącznie w celu prezentacji i szerszego zobrazowania poruszanych tematów, pozostających w ścisłym związku z jego tematem.

Informacja o prawach autorskich – można wykorzystywać nieodpłatnie wyłącznie w zastosowaniach niekomercyjnych, oraz z uznaniem i zachowaniem autorstwa, zgodnie z licencją Creative Common 3.0 – www.creativecommons.org / Copyright – can be obtained in a non-commercial manner and with the recognition and behavior made, in accordance with the license under the Creative Common 3.0 license – www.creativecommons.org