Zdjęcia makro ze smartfonu

artykuł: „Zdjęcia makro ze smartfonu oraz tanie akcesoria – uzupełnienie” / aktualizacja: 16.06.2017 strona 1/4

Systematyka artykułu:

Tytułem wstępu i przypomnienia

Drobne, acz nader ułatwiające życie, praktyczne, czasem zabawne, to znów chroniące przed uszkodzeniem, gadżety do telefonu, tudzież do szeroko i dokładnie opisanego w wcześniejszym artykule („SonyXperiaZ2 – nowe możliwości flagowca”) smartfonu Sony Xperia Z2, bywają wyjątkowo drogie. Ich cena w stosunku do rzeczywistych kosztów wytworzenia, nawet z dużym zapasem zakładając że część kosztów to marka, jej utrzymanie i rozwój, podatki, oraz oczywiście marże pośredników, są irracjonalnym, skandalicznym wypatrzeniem.

By jednak pozostać sprawiedliwym, nie dotyczy to wyłącznie akcesoriów marki Sony, ale każdego producenta, jak i każdego typu „markowych” akcesoriów. Z wrodzoną niechęcią do takowych szalbierczych praktyk, zawsze staram się znaleźć tańsze, ale jak najbliższe oryginałowi zamienniki. W wymienionym artykule w sekcji „Tanie akcesoria” temat ten został już dość dogłębnie omówiony, jako jednak że w chwili pisania artykułu na własne tanie akcesoria jeszcze czekałem, aż ukończą one swą długą podróż z Chin, spieszę z uzupełnieniem, by na konkretnych przykładach przedstawić ich zalety i wady…

Drugim z tematów jaki poruszony zostanie w artykule, a który stanowi odpowiedź na bolączki, szumnie reklamowanego aparatu Sony Xperia Z2 – są wciąż mało znane w naszym kraju akcesoria do smartfonu, które znacząco, przynajmniej w teorii, poszerzają jego możliwości – są to doczepiane soczewki i obiektywy. Czy rzeczywiście to działa? Czy eliminuje problem braku skutecznego trybu makro w smartfonach, no i ile to kosztuje? Zapraszam do lektury artykułu…

Tanie kontra drogie

Smartfon Sony Xperia Z2, pomimo iż już nie najnowszy, wciąż pozostaje w górnej półce topowych modeli, czy jednak oznaczać musi to że czasem bardzo proste akcesoria do niego muszą być w równie topowej z górnej półki cenie? Bynajmniej, jak już było to omówione w artykule omawiającym ten smartfon w sukurs przychodzi nam chińska platforma handlowa AliExpress.

Część z czytelników zrazu pomyśli „no tak tania, tandetna china” – ten obiegowy pogląd nijak nie ma się jednak do rzeczywistości. Ukuł się on na podstawie tego czym najczęściej zalewają nas rodzimi importerzy, wszelakiej maści sklepy „wszystko za 2zł” również ugruntowują w nas takie zdanie. W rzeczywistości jednak Chiny produkują przedmioty w jakości, nazwijmy to roboczo: klasy A, B, C, możne nawet w odniesieniu do tych najtańszych „E”, a to jakiej jakości sami zakupimy przedmiot, zależy wyłącznie od tego ile za niego będziemy chcieli zapłacić. Mamy wręcz do czynienia z sytuacją gdy produkuje się jeden i ten sam przedmiot we wszystkich klasach jakości, stąd również podchodzą bardzo zróżnicowane opinie na temat danego przedmiotu, jedni którzy zakupili klasę „A” będą zadowoleni, inni którzy wybrali najtańszą opcję, albo nieuczciwego sprzedawcę w Polsce, dostając klasę „C” wystawią mu złą opinię. Prawda jest więc nieco bardziej złożona, jakość jest wprost uzależniona od tego ile wydaliśmy.

Zestaw akcesoriów do smartfonu zakupiony poprzez chińską platformę AliExpress

Dobrze skoro omówienie problemu jakości już za nami, przejdźmy do konkretnych przykładów. Dwoma najbardziej podstawowymi akcesoriami do Sony Xperia Z2 są z całą pewnością kabel do ładowania magnetycznego, oraz stacja dokująca. W przypadku tego pierwszego na ironię zakrawa fakt że firma Sony „zaleca” jak najrzadsze korzystanie z portów ukrytych pod zaślepkami – a więc i portu micro USB służącego do ładowania smartfonu – ze względu na ryzyko szybszego zużycia silikonowych uszczelek zaślepek, co spowoduje utratę wodoodporności przez telefon. Gdy już do tego dojdzie, a my nieświadomi tego zamoczymy telefon, doprowadzając do dostania się wody przez owe porty, firma z gracją odmówi nam naprawy gwarancyjnej, jako że jest o tym rzeczywiście ostrzeżenie w instrukcji. Paradoksem jest fakt że firma ostrzega przed otwieraniem zaślepek, ba by nam to ułatwić wyposażyła całą linię modeli „Z” w port do ładowania za pomocą kabla magnetycznego – którego jednak… nie prowadzi sprzedaży. Cóż za radykalny przykład braku wyobraźni…

Sprzedawcy zorientowawszy się w powstałej niszy, dyktują za owe kabelki bardzo różne ceny, od kilku do nawet kilkudziesięciu złotych w przypadku platformy allegro, oraz sklepów w internecie, po jeszcze wyższe w sklepach stacjonarnych GSM. W rzeczywistości wszystkie te kabelki pochodzą z Chin, a zakupić je można właśnie na platformie AliExpress. Wielką zaletą platformy jest olbrzymi, wręcz przytłaczający wybór towarów, można znaleźć tam więc kabelki o najprostszej funkcjonalnej budowie, aż po wymyślne, bajeranckie modele z diodami LED, czy wykonanymi z aluminium (końcówki). Sam wybrałem model najprostszy, zakupiłem go za… 1,2$ (US), czyli za jakieś 4zł 56groszy*, długości 1,2m. W tym miejscu padnie natychmiast pytanie „a ile kosztowała wysyłka aż z Chin” – otóż dla osób już obytych z ową platformą nie będzie to nic nowego, ale dla pozostałych może być zaskoczeniem że koszt transportu wynosił dokładnie zero złotych, oczywiście wiążę się to z tym że wybierając „darmową przesyłkę” godzimy się na długi czas realizacji zamówienia, tudzież w zależności od sprzedawcy od 15 do nawet 60 dni, tym niemniej uważam że lepiej uzbroić się w cierpliwość niż przepłacać za ten sam artykuł w naszym kraju. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie by wybrać i płatną opcję wysyłki, w takim jednak przypadku koszt drastycznie wzrośnie.

Kabelek magnetyczny do smartfonu Sony Xperia Z2 umożliwia ładowanie telefonu bez konieczności otwierania jego zaślepek co zapobiega zużyciu ich sylikonowych uszczelek – koszt zakupu w chinach to zaledwie 4,56zł

Zamówiony przeze mnie kabelek dotarł do mnie, jak na warunki darmowej przesyłki szybko, bo już po dwóch tygodniach. Większość przesyłek z Chin pakowanych jest w żółte koperty bąbelkowe. Wewnątrz natrafiłem na małe zawiniątko z folii bąbelkowej, a w nim na kabel magnetyczny do ładowania smartfonu Sony Xperia Z2. Kabelek współpracuje jak każdy inny z dowolną ładowarką poprzez złącze USB. Wykonany został w bardzo staranny sposób, nie ma żadnych nadlewek, ani brzydkiego wykończenia, tworzywa są dobrej jakości. W ten oto, jakże tani sposób, za 4,56zł rozwiązałem problem z otwieraniem zaślepek, wybijając ewentualny argument serwisantom Sony, jeśli nie daj Boże doszłoby jakimś cudem do jego zalania.

Kabelek do ładowania magnetycznego Sony Xperia Z2 dostępny jest w bardzo wielu wariantach, od najprostszego zakupionego przeze mnie, po wymyślne z aluminiowymi końcówkami, oraz diodami LED sygnalizującymi pracę kabla.

Kolejnym z wymienionych akcesoriów jest stacja dokująca, umożliwiająca podobnie jak powyższy kabelek szybkie ładowanie telefonu, bez konieczności otwierania portów. W przypadku takiej stacji dodatkowym atutem jest pełnienie przeze nią roli podpórki podnoszącej komfort na przykład oglądania filmów. W przypadku tegoż akcesorium jest ono już dostępne w sklepie Sony, jak i w większości salonów i sklepów GSM. Czas więc na najważniejsze pytanie – ile ono kosztuje? W sklepie firmowym Sony, stacja dokująca DK36 do modelu Z2 kosztuje „jedyne” 119zł… czysta farsa nieprawdaż? Tym bardziej jeśli dokładniej przyjrzymy się takiej stacji, jest to wyłącznie mały kawałek odlanego plastyku z jednym wejściem micro USB dla kabla od ładowarki, oraz portem magnetycznym, to wszystko… dodatkowym wyposażeniem są dwie plastykowe, o różnej szerokości otworu dokującego, wkładki, umożliwiające dopasowanie stacji w zależności od tego czy mamy założony, czy też nie, futerał (o którym poniżej). Ileż może więc kosztować materiał z którego wykonano stację? Z całą pewnością nie 119zł, nie ma tam też żadnych złożonych układów elektronicznych, stabilizatorów napięcie, etc, jest to banalnie proste urządzenie, którego koszt produkcji jest ułamkiem ceny za jaką oferuje go firma.

Czas więc na ripostę ze strony Chin, po przeszukaniu dostępnych (a było ich kilka tysięcy) ofert, zakupiłem dokładną kopię stacji dokującej DK36 na platformie AliExpress za… 4,15$ co równa się w przybliżeniu około 16zł. Różnica powalająca pomiędzy ceną Sony, a zakupionym zamiennikiem, tym bardziej byłem ciekaw jakości otrzymanego produktu. Tym razem przesyłka, oczywiście darmowa, zajęła niespełna 4 tygodnie. Po tymczasem zobaczyłem w skrzynce znajomą żółtą kopertę, a wewnątrz, ponownie starannie opakowany w folię bąbelkową, kartonik z opisem modelu (po angielsku) stacji – DK36D, wraz z grafiką przedstawiająca metodę wymiany wkładek.

Jednym z topowych przykładów jak bardzo producenci zawyżają ceny akcesoriów do swoich telefonów, a wtórują im sprzedawcy w kraju, jest stacja dokująca do smartfonu Sony Xperia Z2, koszt zakupu w sklepie SONY stacji DK36 119zł, w Chinach na platformie AliExpress zaledwie 16zł.

Wewnątrz w kolejnym woreczku znajdowała się stacja dokująca, a w dwóch osobnych, dwie opisane wyżej wkładki. Ponownie zaskoczyła mnie wysoka jakość wykonania, dodam tutaj że na potrzeby artykułu specjalnie wcześniej udałem się do sklepu stacjonarnego sprzedającego „markowe” akcesoria Sony, by mieć odniesienie do tej jakości, wnioski mogły być tylko jedne – zamiennik zakupiony w Chinach w niczym nie ustępuję ultra drogim „oryginałom”, zarówno pod względem wyglądu, jak też funkcjonalności, w tym spasowania elementów i w ten oto sposób, bez rezygnacji z jakości, zaoszczędziłem 103zł.

  • Cena stacji dokującej DK36 w sklepie SONY: 119 zł
  • Cena stacji dokującej DK36 na AliExpress: około 16zł
  • Oszczędności: 103zł

Zakupiona stacja dokująca DK36 wykonana została bardzo starannie, posiada również wszystkie akcesoria jak „oryginał” sprzedawany pod logiem SONY, w tym dwie wkładki umożliwiające dopasowanie wielkości szpaty stacji w zależności od tego czy nasza Xperia Z2 wyposażona jest w futerał, czy też nie…

By chronić telefon…

Kolejnym z listy tych podstawowych akcesoriów w jakie dobrze jest się zaopatrzyć w przypadku Sony Xperia Z2 jest oczywiście futerał. W przypadku produktów Sony, modelem przewidziany do smartfonu Z2 jest futerał SCR10, jego cena wynosi bagatela 135zł. Przy okazji zapoznawania się z markowymi produktami, przeszukałem też pod kątem cen kilkanaście punktów sprzedaży akcesoriów GSM, gdzie „oryginalny” futerał SCR10 kosztował w promocji minimum 95zł, nieco lepiej wygląda to w przypadku sklepów w internecie, oraz na allegro, gdzie owe „oryginały” kosztują od 65zł wzwyż.

Ile więc kosztuje taki futerał w Chinach, na platformie AliExpress? W tym właśnie miejscu pora na dobitny przykład tego o czym mowa była na wstępie – o klasach jakości produktu, ten sam bowiem futerał SCR10, identycznie wyglądający, różniący się jedynie brakiem nadrukowanego logo Sony, oraz opakowania firmowanego marką Sony, dostępny jest tam w co najmniej kilku wersjach, od kosztujących nieco ponad 2$ (około 7,7zł) przez wersje pośrednie za około 3 – 5$, po „markowe” futerały, sygnowane logiem Sony, które można nabyć za około 5 – 10$.

W miejscu tym moje poszukiwania oszczędności wyprowadziły mnie nieco na manowce, jako że nabyłem właśnie taki wariant klasy „C”, o tym jednak i związanej z tym historii zwrotu towaru poniżej. Za drugim razem już nie szukając przesadnych kompromisów nabyłem, mając nieco obaw, po pierwszym zdarzeniu markowy futerał SCR10. Tym razem znów mile byłem zaskoczony, gdyż przesyłka z Chin dotarła do mnie po 12 dniach, co notabene dotychczas było najszybszą darmową dostawą. Tym razem nie było znajomej żółtej koperty, a zwykła biała koperta bąbelkowa. Wewnątrz znów staranny pakunek z foli, a w nim… rzeczywiście identyczne z oryginalnym wyrobem – pudełko sygnowane marką Sony, przez które było widać częściowo futerał.

Po wyjęciu z opakowania szybko okazało się że nie bez kozery zapłaciłem za produkt klasy „A”, otrzymany futerał SCR10 jest dokładnie tym samym które można nabyć w sklepie Sony za 135zł, lub w „promocji” w sklepach GSM za około 100zł. Ile więc kosztował on mnie w Chinach – jego cena wynosiła 7,7$, co równa się kwocie około 30zł, co przekłada się na oszczędność równą 105zł, a sumując ją z już zaoszczędzonym na stacji dokującej 103zł, łączna oszczędność wyniosła 208zł!

Zakupiony futerał wykonany został z najwyższej jakości tworzyw, a wszystkie elementy starannie wykończone i spasowane. Mój smartfon Sony Z2 od razu i bez żadnego oporu wskoczył miękko w ramkę, zapewniając dobrą ochronę, wrażliwym przecież na zarysowania panelom ze szkła modelu. Zaraz po włożeniu nowej skóry dla smartfonu, wymieniłem na szerszą ramkę stacji dokującej, co pozwala ładować telefon bez potrzeby zdejmowania futerału.

  • Cena futerału SCR10 w sklepie SONY: 135zł
  • Cena futerału SCR10 na AliExpress: około 30zł
  • Oszczędności: 105zł

Kolejny dobitny przykład różnic cenowych to futerał dla smartfonu SONY Xperia Z2 model SCR10, sprzedawany w sklepie firmowym za bagatela… 135zł, a w „promocji” w sklepach stacjonarnych GSM od 95 do nawet 180zł, cena zakupu na AliExpress i to w pełni zgodnego z markowym produktem futerału to koszt zaledwie 30zł.

Zakupiony futerał jest dokładnym odpowiednikiem sprzedawanych w naszym kraju, posiada wszystkie certyfikaty, oraz oznaczenia firmowe SONY, został również wykonany w bardzo staranny sposób, z dobrej jakości materiałów.

Futerał lekko wszedł na smartfon, wszystkie elementy są doskonale wykończone i spasowane, jego symboliczna w stosunku do „oficjalnej” cena 30zł jaskrawo ukazuje jak wielkie marże nakładają na swe produkty rodzimy sprzedawcy i sami producenci.

Wpadki się zdarzają…

By jednak nie przedstawiać takich zakupów wyłącznie w różowych barwach, czas i na małe z nimi związane potknięcie… Podążając za jak najbardziej atrakcyjną ceną, zanim zakupiłem markowy futerał Sony SCR10, skusiłem się na znacznie tańszy, bo za zaledwie 3,5$ (około 13,50zł) zamiennik, który na pierwszy rzut oka różnił się wyłącznie brakiem nadrukowanego na przednim panelu loga formy Sony. Jeszcze podczas wyboru towaru zastanawiał mnie nieco enigmatycznie sformułowany opis, kwalifikujący futerał jako model do smartfonów Z1 i Z2, co było dość osobliwe, zważając na fakt że Z2 jest nieco większa od Z1… jednak jako że takie błędy, czasem celowe, czasem wynikające z braku wiedzy się zdarzają, zaryzykowałem…

Przesyłka przyszła dość szybko, towar był starannie opakowany, acz wewnątrz już bez pudełka jak w przypadku markowego futerału, był jedynie woreczek i piankowa wytłoczka. Sam futerał na pierwszy rzut oka wyglądał bardzo dobrze i tu użyto podobnych materiałów, w niczym praktycznie nie ustępujących oryginałowi, podobnie dość starannie, acz już nie tak precyzyjnie, wykończono wszystkie krawędzie. Od początku natomiast martwił mnie nieco rozmiar futerału, co szybko znalazło swoje potwierdzenie empiryczne, po pierwszej próbie włożenia do futerału smartfonu Sony Xperia Z2.

Wpadki się zdarzają… tutaj przykład z drugiego bieguna tanich akcesoriów, pomimo iż został on wykonany w porównywalny sposób do „oryginału”, z dobrej jakości materiałów, sprzedawca wprowadzał kupujących w błąd gdyż reklamował go jako model do smartfonu SONY Xperia Z1 i Z2, co oczywiście jest niemożliwe, gdyż ten drugi jest nieco większy…

Futerał był najzwyczajniej za mały… za każdym razem, jakbym się nie starał wkładać telefonu, jedna ze stron nie wchodziła. Oczywiste też stało się to że ilość brakującego miejsca, równała się wielkości różnicy pomiędzy szerokością modeli Z1 i Z2, tak więc z dużą doża prawdopodobieństwa zakładam że model był przygotowany dla Z1, a pomysłowy sprzedawca próbował „rozszerzyć” jego możliwości o Z2. Na minus zamiennika należy również zaliczyć jakość tworzywa samej ramki dla smartfonu, było ono bardzo elastyczne i łatwo się odkształcało, co skutkowało odstawaniem krawędzi plecków w rejonie otworu aparatu fotograficznego.

Pomimo że tani zamiennik okazał się nie trafionym zakupem, gdyż ewidentnie został on przygotowany dla modelu Z1 nie Z2, był bardzo dobrą kopia oryginału, oferującym tą samą funkcjonalność.

Dobrze skoro akt czynnego żalu już za mną, jako że przyznałem się do błędnego zakupu, powstaje pytanie co teraz? Czy w takiej sytuacji, której ofiarą może stać się przecież każdy kupujący online, wydane pieniądze stają się naszą stratą? Otóż nie – znów mile zaskoczony zostałem przez administratorów platformy handlowej AliExpress. Zakupy na tej platformie, w sposób podobny do tego znanego z allegro, są objęte ochroną, opiewającą na 60 dni, czas ten jednak w razie nie otrzymanie jeszcze przesyłki można bez problemowo przedłużyć do kolejnych 90 dni. W tym okresie serwis sprawuje niejako pieczę nad naszymi zakupami, dbając o to by towar doszedł, oraz był zgodny z opisem. Wiem, wiem to tylko słowa, w praktyce jednak rzeczywiście mechanizm ten działa. Po otrzymaniu przesyłki musimy kliknąć na naszym koncie „Potwierdź zakup” / lub „Rozpocznij spór”, wybierając pierwszą opcję zostaniemy poproszeni o wydanie oceny na temat produktu, pod względem zgodności z opisem, czasu przesyłki, oraz jakości produktu i kontaktu ze sprzedawcą. Wybierając natomiast drugą z opcji, możemy zgłosić powstałe problemy, czy to nieotrzymanie przesyłki, czy to uszkodzenie w transporcie, albo tu nas interesujący problem z jakością tegoż towaru.

Po zgłoszeniu problemu, oraz jego krótkim opisaniu, dodatkowo (nie jest to wymagane) dołączyłem do zgłoszenia szczegółowo przedstawiające problem zdjęcia produktu. Następnie otrzymałem maila z informacją o wszczęciu sporu. W kolejnym kroku moje zgłoszenie wraz ze zdjęciami przesyłane jest do sprzedawcy, ten ma 14 dni na odpowiedź, czego jeśli nie uczyni w tym czasie, spór zostaje automatycznie zamknięty, a kwota wydana na reklamowany towar, zwrócona na moje konto. I tak właśnie stało się w tym przypadku, cóż bowiem miał odpowiedzieć sprzedawca, szczególnie widząc załączone zdjęcia, tak więc po 14 otrzymałem pełen zwrot gotówki na moje konto. Wydarzenie to pomimo iż nieplanowane, pozwoliło przetestować w warunkach realnego sporu, podejście do sprzedaży platformy AliExpress, które okazało się być nade pozytywne i nastawione przede wszystkim na zadowolenie klienta i wysoką wiarygodność serwisu.

Już na pierwszy rzut oka futerał wydawał się za mały, co szybko znalazło swoje empiryczne potwierdzenie…


artykuł: „Zdjęcia makro ze smartfonu oraz tanie akcesoria – uzupełnienie” / aktualizacja: 16.06.2017 strona 1/4

tekst i opracowanie: Sebastian Nikiel