PROZA

W niniejszym dziale prezentowane są wybrane opowiadania mojego autorstwa. Obok innych środków wyrazu, z którymi możecie się spotkać na witrynie, proza stanowi zdecydowaną mniejszość w mojej twórczości. Jednak nie umniejsza to jej wartości ani możliwością przekazu. Przekazu który podobnie jak poezja, a w przeciwieństwie do fotografii i filmu, pozostawia w pełni otwarte bramy, dla naszej wyobraźni.

Wszystkie poniższe opowiadania są relacjami z moich własnych doświadczeń, przeżyć, jakich doznałem podczas wielu lat wędrowania po górach. Są to często doznawania mistyczne, trudno wytłumaczalne w sposób racjonalny, czy dowodowy, czasem znów odwrotnie opisywane zdarzenia są zabawne, paradoksalne i ironiczne. Ocenę i wnioski, na które mają przecież wpływ własne indywidualne doświadczenie pozostawiam Wam czytelnikom – serdecznie zapraszam…


.opowiadanie: „Jak to cepr chciał zostać góralem”.

Wydarzyło się to dawno temu, tak dawno że wspomnienia o tym zajściu mieszają się już z obrazami z wyobraźni. W latach mojej wczesnej młodości, z wszystkimi jej właściwymi zaletami i przywarami, w tym młodzieńczej buty, oraz niezwykle kreatywnej wyobraźni.

Był styczeń, niedawno ukończyłem magiczne osiemnaście lat, z tej okazji wybrałem się w Tatry. Mijało właśnie dziesięć dni od czasu gdy bawiłem w Zakopanem, kwaterując w Domu Turysty PTTK.

Siedziałem na krawędzi łóżka tempo wpatrując się w górę rzeczy, które za moment miałem upchać do swego plecaka, nadszedł dzień wyjazdu. Jak zawsze w takich chwilach, pakowanie szło mi niezwykle opornie, jakbym podświadomie chciał odwlec ten moment, nie chcąc zaakceptować że oto koniec mojej wyprawy i czas wrócić do codzienności. Z mozołem i niechęcią po dłuższym czasie zdołałem w końcu włożyć wszystkie graty do plecaka. Były wczesne godziny przedpołudniowe. Miałem jeszcze sporo czasu do odjazdu PKS-u, postanowiłem więc wyjść na małą szklanicę grzanego piwa z korzeniami…

Opowiadanie wyróżnione w konkursie „Opowiedz Historię”

przez www.klubpodroznik.pl

ilość stron: 1 / publikacja: 15.08.2011  / aktualizacja: 28.11.2016 / autor:  Sebastian Nikiel


.opowiadanie: „Każdy ma swój Everest”.

Podobno każdy go ma… i bynajmniej nie o wysokość tu idzie, czy o samą górę, lecz o własny szczyt możliwości i marzeń. Myślę że można wiele mieć ich w życiu, że ewoluują one wraz z nami, z naszym czasem, zmieniając się wraz z naszymi możliwościami. Tak więc mam go i ja – swój Everest. Jednym z nich była dla mnie letnia, trzy dniowa, wyprawa w Beskid Żywiecki, w 2010 roku.

Plecaki od dawna stały gotowe do drogi, a blaty w mojej pracowni, uginały się pod stertą przygotowanego na wyjazd sprzętu. Mój mały jedenastoletni towarzysz – Patryk codziennie zadawał pytanie: „…kiedy w końcu pojedziemy?”, a ja codziennie kładłem się do snu z tą samą nadzieją – że może jutro… że może mój stan się ustabilizuje, poczuje przypływ energii i będę mógł rozwinąć skrzydła, ruszyć w góry.

Mały nadal pytał, odchodząc rozczarowany, a ja codziennie to pakowałem, to rozpakowywałem sprzęt, doładowując akumulatorki latarek i innych akcesoriów. Wszystko było gotowe; wszystko prócz mnie. I tak płynęły kolejne dni, które potem zmieniły się w tygodnie. Pierwotny termin wyjazdu z początku lipca, został już przesunięty na koniec miesiąca…

Opowiadanie wyróżnione w konkursie „Opowiedz Historię”

przez www.klubpodroznik.pl

ilość stron: 4 / publikacja: 05.06.2009  / aktualizacja: 17.11.2016 / autor:  Sebastian Nikiel


.opowiadanie: „Świstak”.

Wydarzyło się to dawno temu, gdy miałem szesnaście lat. Był to dzień szczególny gdy po wielu latach wspólnego wędrowania z Tatą po górach najróżniejszego typu, Beskidach, Pieninach, Sudetach, Tatrach, Gorcach i wielu innych pasmach, nadszedł czas na moją pierwszą samodzielną wyprawę w Tatry. Nie była to pierwsza wycieczka w którą udałem się sam, były wcześniej i to kilkudniowe wyprawy w Gorce, Beskid Żywiecki, Śląski i Wyspowy, lecz pierwsza samotna w Tatry.

W Tatry, w które strasznie mnie ciągnęło od najwcześniejszych lat, gdy tylko zobaczyłem po raz pierwszy ich wznoszące się wysoko pod niebo poszarpane zęby z granitu. Uzgodniliśmy z Tatą że zawiezie mnie do Zakopanego i wysadzi w rejonie Kuźnic. Spakowany, gotów na przygodę, niecierpliwie oczekiwałem ranka. Aż wreszcie nadszedł… gdy dotarliśmy na miejsce, Tata udzielił mi kilku rad i zapytał o trasę, w której doborze dał mi pełną swobodę.

Cóż… jak wspomniałem ciągnęło mnie w Tatry, szczególnie w wysokie, co chyba jest charakterystyczne dla buty młodzieńczego wieku. Nic więc dziwnego że wybrałem szlak: Kasprowy dalej na Świnicę i dalej… na Orlą Perć, ale tylko do Koziej Przełęczy, skąd miałem zejść do Zmarzłego Stawu i dalej do Murowańca, by stamtąd przez Królową Rówień wrócić do Kuźnic gdzie umówiłem się z Tatą na godzinę dwudziestą. Pamiętam że Tata nie był ze zrozumiałych względów zbyt zadowolony z wyboru trasy, w końcu jednak po długich negocjacjach uległ moim rozpaczliwym prośbą…

ilość stron: 1 / publikacja: 16.01.2011. / aktualizacja: 19.11.2016 / autor:  Sebastian Nikiel


.opowiadanie: „Jastrząb i Święty Obrazek”.

Obudziłem się wcześniej niż zwykle, było dopiero wpół do siódmej. Śniadanie jak co dzień było o ósmej. Korzystając z niedzielnej przerwy w zabiegach rehabilitacyjnych postanowiłem wyrwać się  w góry. Wypad ten planowałem już od początku pobytu tutaj i miał on być kulminacją dwóch wcześniejszych. Trochę martwiła mnie pogoda, która dotychczas słoneczna, od kilku dni uległa znacznemu pogorszeniu. Dlatego po poderwaniu się z łóżka skierowałem swoje pierwsze kroki na taras.

Za każdym razem gdy na niego wchodziłem byłem absolutnie pewien że było to miejsce w którym mógłbym zamieszkać. Za każdym razem czułem jak widok z niego wtłacza we mnie nowe zapasy pozytywnej energii, pozwalając mi zapomnieć o chorobie i bólu, wypełniając serce radością. Ogromna zielona ściana lasu, ostro wspinająca się po kwiecistym i soczyście zielonym stoku, usianym białymi wapiennymi skałkami. W dole u stóp góry spiczaste dachy góralskich domów, których zabudowa wiła się naśladującą meandry błękitnej wstęgi Dunaju. Dziś budzące się do życia miasteczko spowijała leniwie snująca się wśród domów i pól poranna mgła…

ilość stron: 3 / publikacja: 14.09.2008 / aktualizacja: 19.11.2016 / autor:  Sebastian Nikiel


.opowiadanie: „Jaskinia”.

Miałem siedemnaście lat, a wkrótce miałem rozpocząć osiemnasty rok życia. Na swoje urodziny pragnąłem zrobić coś wyjątkowego, trochę szalonego, może ryzykownego… Postanowiłem pojechać sam na kilkudniowy wypad w Tatry. Jako że urodziłem się siedemnastego stycznia, sprawę dodatkowo komplikowała panująca aura. Choć dla mnie oczywiście, jako zimnolubnego, odkąd pamiętam człowieka, była to najlepsza pora na wszelkie wyjazdy. Z właściwą dla tego wieku szarmancją zakładałem że to nic trudnego zdobywać Tatry zimą, nie posiadałem również praktycznie żadnego, koniecznego na zimowe warunki sprzętu. No i była jeszcze jedna kwestia… rozmowa z Tatą, który przecież musiał się zgodzić na ten szalony plan. Mój Tata zawsze wychowywał mnie w taki sposób, abym był w każdej chwili gotów żyć sam, abym umiał ponieść konsekwencje błędnych decyzji, oraz potrafił być odpowiedzialnym za nie. Dotyczyło to również gór…

ilość stron: 2 / publikacja: 24.07.2007  / aktualizacja: 19.11.2016 / autor:  Sebastian Nikiel


.opowiadanie: „Mój Przyjaciel Wilk”.

Była wczesna poranna godzina, gdy poderwałem się z twardego dwupiętrowego łóżka. Typowego dla wieloosobowych sal w schroniskach górskich. Większość utrudzonych turystów wciąż głęboko spała. Najciszej jak mogłem zebrałem swoje rzeczy i wyszedłem do holu. Tu dopiero przystąpiłem do właściwego pakowania plecaka.

Była połowa lipca, jednak lato tego roku było wyjątkowo zimne i deszczowe. Nie inaczej było i tego dnia. Wystarczyło jedno spojrzenie na dwór, aby wiedzieć że po dzisiejszej pogodzie nie można spodziewać się niczego dobrego. Schronisko i pobliski szczyt Turbacza, podobnie i hala przed nim znikły w białych kłębach chmur. Siąpił zimny deszcz, temperatura nie przekraczała 10°C, zjadłem szybkie śniadanie, załatwiłem formalności w recepcji, po czym nadszedł czas decyzji. Musiałem wybrać czy zgodnie z planem marszruty podążać dalej przez Lubań do Krościenka, czy też pozwolić wygrać rozsądkowi i zakończyć wędrówkę zejściem do Nowego Targu…

ilość stron: 1 / publikacja: 31.12.2005  / aktualizacja: 17.11.2016 / autor:  Sebastian Nikiel


.opowiadanie: „Pilsko”.

Włożyłem klucze do zamka, zamykając za sobą drzwi. Błękitne niebo tego poranka zapowiadało piękny dzień. Z mieszanymi uczuciami, gdyż doznana kontuzja kręgosłupa dotkliwie mi dokuczała ruszałem na wyprawę w góry, w miejsce w którym nie było mnie od piętnastu lat, po raz pierwszy od tak dawna miałem się znaleźć tak blisko korzeni, moich wspomnień z dzieciństwa…

O godzinie 8:35 wsiadłem, wciąż się wahając, do PKS-u jadącego do Korbielowa na przełęcz Glinne. Już to było nowością, gdyż dawniej autobus dojeżdżał tylko do Korbielowa Kamienne. Zresztą nie tylko to było nowością, zmieniło się prawie wszystko, rozbudowano i zmodernizowano przejście graniczne, ale najbardziej zadziwiły mnie podniesione do góry szlabany na przejściu i spokój na nim…

ilość stron: 1 / publikacja: 27.04.2006  / aktualizacja: 19.11.2016 / autor:  Sebastian Nikiel


CC – Attribution Non-Commercialm Share Alike by Sebastian Nikiel