Czy reklamy kłamią – czyli na co zwracać uwagę przy wyborze aparatu

artykuł: „Czy reklamy kłamią – czyli na co zwracać uwagę przy wyborze aparatu” strona 1/2

Z pewnością każdy spotkał się z powszechną i często nachalną reklamą aparatów fotograficznych, w której producenci zapewniają nas o jakości danego urządzenia, kusząc wspaniałymi fotografiami przedstawianymi w spotach reklamowych, super wymyślnymi technologiami, szybkością bolidu formuły jeden, celnością autofokusu tak dobrą że właściwie nie trzeba celować gdyż aparat sam uczyni to idealnie, stabilizacją tak dobrą że statyw można uznać za zabytek z zamierzchłej przeszłości, a wszystko to w maciupkiej kompaktowej obudowie…

Idziemy więc do sklepu, zakupić ten nasz wymarzony nowy aparat, który to ma sam właściwie wszystko zrobić, a zdjęcia będą piękne jak z żurnala, kupujemy, szybko udajemy się na pierwsze fotołowy i… no właśnie, często w tym miejscu wbrew zapewnieniom producentów nie następuję „happy end” lecz zaczyna się frustracja i kłopoty… bo to co widzimy na ekranie komputera, po zrzuceniu z kary pamięci naszych zdjęć, nijak ma się do tych bajecznych, wymuskanych fotografii z reklam.

Przykładowe fotografie, ukazujące efekty możliwe do osiągnięcia wyłącznie w trybach manualnych, wbrew spotom reklamowym producentów aparatów…

Gdy opadnie już pierwsza fala rozczarowania, oraz irytacji, dochodzimy w końcu do tego strasznego, a jakże oczywistego, winsoku że reklamy delikatnie mówiąc naginają prawdę. Tak zwracamy się w stronę znacznie bardziej zaawansowanych aparatów jakim są lustrzanki, lub bezlusterkowce. Znów więc odkładamy ciężko zapracowane pieniądze, lub decydując się na zakup w systemie ratalnym pędzimy do sklepu po wypasiony aparat, który to już z całą pewnością podoła naszym oczekiwaniom, czyniąc nasze zdjęcia wyjątkowo pięknymi.

Gdy staliśmy się już szczęśliwymi posiadaczami nowego, zaawansowanego sprzętu, ponownie ruszamy w teren, wracamy, zrzucamy zdjęcia, pełni nadziei zaczynam ich przeglądanie i… znów doznajemy często rozczarowania, nasza fotografia pięknego burzliwego wodospadu w niczym nie przypomina tych z reklam, gdzie woda niczym jedwab układa się białą wstęgą, pięknie oddając wrażenie ruchu, nasze zdjęcia zachodu słońca są jakieś blade, a wszystko co było w cieniu czarne, co gorsza ulicy miast zamiast pięknej galerii świateł i rzek światła, są pełne szumu i poruszone…

Kupując nowy aparat, wierząc w zapewniania producenta, opierając się na zdjęciach reklamujących ich możliwości, często doznajemy rozczarowania podczas pierwszych wypadów plenerowych gdy korzystamy z trybów automatycznych, tu zdjęcia przedstawiające ten sam zachód słońca, wykonane tym samym aparatem FUJIFILM X-M1 z obiektywem FUJINON XC 16-50mm, z założonym filtrem polaryzacyjnym MARUMI DHG Circular P.L.D, po lewej ujęcie wykonane w trybie półautomatycznym „P”, po prawej w trybie manualnym, zapisane jako RAW i wywołane w programie Adobe Photoshop Elements 14 – jak widać efekty bardzo się pomiędzy sobą różnią…

W tym miejscu zdarza się że niesieni falą konsternacji w ogóle porzucamy nasz zapał, odkładając aparat na półkę skąd sporadycznie go zabieramy by wykonać kilka zdjęć cioci co przyjechała na urodziny synka… inni zaś ulegają stereotypowi że w takim razie jest to wynik braku ich wiedzy, a jeszcze inni że wszystkie te cudne, bajecznie kolorowe zdjęcia są kłamstwem, podkręconym na maksa w Photoshopie, tak czy siak często oznacza to koniec naszych poszukiwań.

Najprostsze modele kompaktów, tu przykładowe po lewej i w środku oferują maksymalnie zautomatyzowane tryby pracy, z pominięciem trybów manualnych, co drastycznie odbija się na jakości możliwych do uzyskania nimi efektów wbrew reklamującym je materiałom… / W segmencie kompaktów, wśród tak zwanych mega-zoomów znajdziemy już jednak modele o znacznie bardziej rozbudowanych trybach pracy, które umożliwią nam wykonywania bardziej zaawansowanych zdjęć, zbliżając nas do tych z materiałów reklamowych, tu przykładowy już nieprodukowany model aparatu SAMSUNG WB200F

Cóż więc się stało? Dlaczego ktoś kto fotografuje powiedzmy Nikonem D7100 rejestruje bajecznie piękne fotografie, a my fotografując takim samym sprzętem uzyskujemy co najmniej przeciętne rezultaty i to tylko przy dobrym świetle i pogodzie? Ba… bywa i tak że fotografujemy bardzo dobrą lustrzanką z górnej części średniej półki powiedzmy Canonem EOS 70D, a ktoś obok cyka zwykłym kompaktem z segmentu mega-zoom, a pomimo to jego fotografie nie tylko nie ustępują naszym, ale czasem wręcz je przewyższają (jeśli mowa oczywiście o zdjęciach w mocnym świetle dziennym)?

Kolejne przykłady fotografii wykonanych w trybie w pełni manualnym („M”), jak widać dopiero świadome wykorzystanie możliwości aparatu, nie zdając się na jego automatykę pozwala nam sięgnąć w fotografii dalej… warto tu dodać że szczególnie w przypadku fotografii nocnej konieczne jest też posiadanie stabilnego statywu / oba zdjęcie wykonano aparatem FUJIFILM X-M1

Wiem wiem, wszak mówiłem że reklamy kłamią, jak więc mogą tanie kompakty zarejestrować zdjęcia lepsze od zaawansowanej lustrzanki? Tak, to prawda i nie zarazem, to taki sam paradoks jak fakt posiadania doskonałego sprzętu a pomimo to uzyskiwania efektów dalekich od tych z jakimi można zetknąć się choćby w wielu internetowych galeriach pasjonatów fotografii… by rozwikłać tą zagadkę zapraszam do lektury poniższego artykułu w którym przyjrzymy się kilku najważniejszym elementom składającym się na udaną fotografię.

Co z tymi reklamami, kłamią, nie kłamią?

To bodaj najczęstsza przyczyna naszych rozczarowań, zawsze bowiem w przeddzień zakupu naszego nowego aparatu chcąc nie chcąc ulegamy wpływowi reklam. Sprawą oczywistą jest że w interesie producenta jest sprzedaż swojego produktu, toteż nie należy się specjalnie dziwić że to co się na jego temat w spotach mówi, przedstawia, nie zawsze do końca jest prawdą. Przede wszystkim trzeba pamiętać o jednej podstawowej sprawie – to w dużej mierze prawda że każdy współczesny aparat może wykonać zdjęcie „sam”, jeśli mu na to pozwolimy, opierając się wyłącznie na jego automatyce, ale też póki co nie powstał jeszcze aparat z takim oprogramowaniem które pozwoliłoby automatyce wykonać w 100% udane zdjęcie w każdych warunkach.

W tym właśnie miejscu dochodzimy do pierwszej i najważniejszej różnicy przekładającej się na efekty naszej pracy – czy będziemy wykonywać zdjęcia używając trybów tematycznych, polegając na automatyce aparatu, czy też zdecydujemy się sięgnąć dalej i przejąć kontrolę nad parametrami ekspozycji, tak by zdjęcie wyrażało to czego chcemy my – nie to jak widzi aparat dany temat przez pryzmat automatyki. Dlatego właśnie jeśli zamierzamy sięgnąć dalej, jeśli imponują nam piękne fotografie różnych autorów, nie powinniśmy skupiać się podczas wyboru sprzętu dla siebie na prostych, pozbawionych, lub z mocno ograniczoną kontrolą parametrów ekspozycji modelach. Te proste, najtańsze kompakty nigdy bowiem nie pozwolą nam rozwinąć skrzydeł, a już z pewnością osiągnąć efekty o jakich marzymy.

Decydując się na zakup aparatu kompaktowego warto wybierać taki model który będzie oferował już wszystkie manualne tryby pracy, nawet wówczas gdy wydaje się nam że jest to nam zbędne, że i tak nie będziemy z nich korzystać, z doświadczenia bowiem wiem że w toku rozczarowań efektami uzyskiwanymi opierając się wyłącznie na automatyce aparatu, sięgamy po bardziej zaawansowane możliwości… tu przykłady takich modeli, oba z półki mega-zoomów, po lewej Sony Cyber-shot DSC-H400, po prawej wspomniany wcześniej Samsung WB 200F

W tym przypadku reklamy bezwzględnie kłamią, gdyż tego typu aparaty najzwyczajniej w świecie nie są po prostu w stanie zarejestrować tego czego od nich oczekujemy. Takie ujęcie tematu jest oczywiście mocnym uproszczeniem, którym się tu posługuję wyłącznie dlatego by niniejszy artykuł nie zmienił się w opasłą księgę, ponieważ w grę wchodzi tu wiele czynników, jak wielkość i jakość matrycy, jej zdolność do rejestrowania dynamiki obrazu, generowane szumy, 3oraz przede wszystkim to jak widzi świat sam aparat. Poprzestanę więc tylko na skrótowym przedstawianiu tego ostatniego elementu, ma on bowiem ogromny wpływ na jakość naszych zdjęć, jeśli zdecydujemy się pozostawić kontrolę nad nimi automatyce.

Podstawowa różnica pomiędzy tym co widzi oko, oraz jak interpretuje obraz mózg, wynika z tego że dla aparatu ideałem zdjęcia jest zrównoważona… szarość. Inaczej mówić aparat zawsze dąży do takiego bilansu ekspozycji by wszystkie obszary jasne i ciemne, dawały sumarycznie jednolitą szarość, nie dopuszczając ani do przepalenia, ani do zaciemnienia danego elementu kadru. Teoretycznie powinno to działać, w praktyce jednak nie zawsze tak jest, gdyż aparat nie rozumie, na czym nam akurat zależy w danym ujęciu, czy na doświetleniu danego elementu, czasem jego nawet prześwietleniu, lub odwrotnie niedoświetleniu, aparat zawsze będzie dążył do uśredniania wartości w pogoni za zrównoważoną szarością, wykorzystując w tym celu również wysokie wartości ISO, które w tanich modelach aparatów kompaktowych z małymi matrycami zawsze prowadzi do drastycznego pogorszenia jakości zdjęcia.

Każdy kompakt, również zaawansowany aparat jak lustrzanka, czy wykorzystany tu bezlusterkowiec FUJIFILM X-M1, parując w trybie automatycznym, dobiera parametry ekspozycji tak by zrównoważyć kompozycję, unikając przepaleń i niedoświetleń, często wiąże się to z pobiciem wartości ISO, co w przypadku małych matryc aparatów kompaktowych prowadzi zawsze do pogorszenia jakości zdjęcia, jak i kosztem jego dynamiki, aparat bowiem usilnie dąży do zaprogramowanego mu ideału którym jest zrównoważona szarość (zdjęcie po lewej), stąd nigdy automatyka nie będzie w stanie do końca sprostać naszym wymaganiom, gdyż po prostu nie wie czego od niej oczekujemy… Tą możliwość dają dopiero tryby manualne pracy gdy to my decydujemy o parametrach ekspozycji, jak na zdjęciu po prawej.

Ta właśnie przyczyna, sposób widzenia przez aparat świata, leży często u podstaw różnicy pomiędzy naszymi, a zdjęciami innych, tego samego elementu. Reasumując w ujęciu rzetelnej prawdy w przypadki najtańszych kompaktów pozbawionych trybów pracy manualnej, producenci zachwalając ich możliwości nagminnie naginają prawdę.

Sytuacja ulega jednak zmianie jeśli mowa o kompaktach bardziej zaawansowanych, wyposażonych we wszystkie tryby manualne, wówczas osiągnięcie dobrych rezultatów, pomimo małej matrycy, w sprzyjających warunkach oświetleniowych jest możliwe. Celowo uwypuklam tu dobre warunki oświetleniowe, gdyż podstawową bolączką wszystkich aparatów z małymi matrycami jest szybki spadek jakości zdjęcia przy dłuższych czasach otwarcia migawki, oraz wyższych wartościach ISO.

Przykładowy model aparatu wpisujący się w przestrzeń pomiędzy zaletami dużej matrycy lustrzanek, a małymi rozmiarami kompaktów – bezlusterkowiec FUJIFILM X-M1 z założonym obiektywem FUJINON XC 16-50mm, aparat ten oferuje wszystkie znane z lustrzanki tryby pracy, w tym w pełni manualny pozwalający faktycznie sięgnąć po efekty przedstawiane na reklamach producentów, tym bardziej że wyposażono go w matrycę w formacie APS-C znaną z lustrzanek małoobrazkowych

Dla przeciwwagi zdarza się że jednak że jeśli ktoś pracuje na lustrzance wyłącznie w oparciu o tryby automatyczne uzyskuje efekty gorsze od osoby pracującej na trybach manualnych na kompaktach, lecz znów pod wspomnianym warunkiem dotyczącym siły i jakości światła. W takim więc ujęciu tematu reklamy mogą zawierać część prawdy, acz też niestety mocno zniekształconej, gdyż malutkie matryce rodzą sporo problemów, co ujawnia się przede wszystkim w fotografii nocnej, czy we wnętrzach w słabszym oświetleniu.

Podsumowując każda reklama ma za zadanie sprzedaż danego produktu, producenci posuwają się często do absurdalnych wręcz praktyk przedstawiając piękne, idealne technicznie zdjęcia, sugerujące że zostały wykonane danym modelem. Wybierając więc aparat dla siebie traktujmy je zawsze z przymrużeniem oka, tak jak i słowa samego sprzedawcy, bazując przede wszystkim na własnej wiedzy, oraz testach przeprowadzonych przez fachowców. Jeśli zaś oczekujemy od aparatu czegoś więcej niż przeciętnych i tylko czasem udanych zdjęć, unikajmy tych pozbawionych trybów manualnych.

Statyw relikt przeszłości i po co te tryby manualne…

Kolejną sprawą bardzo silnie związaną z kwestiami poruszanymi powyżej jest pośrednie wmawianie przez producentów aparatów że statyw fotograficzny to wspomnienie dawno minionej epoki fotografii, lub dotyczący kwestii terenowej fotografii profesjonalnej, czy studyjnej. Wspomniane działanie pośrednie ma swoje korzenie znów w samych spotach reklamowych, zdjęciach reklamujących produkt, czy też samplach rzekomo wykonanymi danym aparatem dostępnych na stronach producentów, lub kopiowanych i udostępnianych przez sprzedawców. Znajdziemy wśród nich fotografie nocne które jak żadne inne wybitnie wymagają wykorzystania statywu, gdzie tymczasem w reklamach często ukazuje się uśmiechniętych młodych ludzi biegnących przez miasto nocą i cykających sobie rewelacyjnej jakości fotki…

Jednym z najczęściej powielanych w reklamach aparatów fotograficznych, jak i smartfonów kłamstw jest zapewnianie bezpośrednie, lub pośrednie potencjalnego nabywcy o tym że statyw jest reliktem przeszłości i nie jest potrzebny do wykonywania udanych, ostrych, bez szumów spowodowanych wysokim ISO zdjęć nocnych… gdy tymczasem każde z takich zdjęć zawsze i bezwzględnie wymaga użycia stabilnego statywu fotograficznego, szczególnie jeśli myślimy o fotografiach na długich czasach otwarcia migawki jak powyżej / oba zdjęcia wykonano aparatem FUJIFILM X-M1

Cóż… trudno o bardziej dobitne przekłamanie, faktycznie bowiem nie tylko nocne zdjęcia, ale każde w słabszych warunkach oświetleniowych, makro, na dłuższych czasach otwarcia migawki, oraz gdy zależy nam na tym by fotografia była idealnie ostra i nieporuszona musi zostać wykonana na stabilnym statywie fotograficznym. Istnieją oczywiście metody by częściowo obejść problem, ale odbywa się to zawsze kosztem jakości, jak i uzyskanych efektów.

Jedną z oczywistych metod unikania wykonania zdjęć w słabszych świetle na statywie, jest wykorzystanie wysokich wartości ISO, jednak o ile w przypadku lustrzanek i bezlusterkowców, odbije się to znacznie łagodniej na jakości, o tyle w przypadku wszystkich kompaktów wyposażonych w małe matryce jakość ulegnie drastycznemu pogorszeniu. Drugą z metod proponowanych przez producentów jest automatyczny tryb nocny w którym aparat wykonuje serię najczęściej trzech zdjęć o zróżnicowanej ekspozycji, po czym łączy je i generuje plik finalny, po drodze stosując algorytmy odszumiające, oraz wyostrzające. W zależności od warunków może to dać umiarkowanie dobre efekty, ale nigdy nie osiągnięcie w ten sposób wymarzonych idealnych, czystych i ostrych zdjęć.

Wbrew temu co starają się udowodnić sprzedawcy aparatów fotograficznych statyw wciąż jest jednym z podstawowych akcesoriów jakie każdy fotoamator pragnący wykonywać zdjęcia kreatywne, nocne, w trybach manualnych, powinien posiadać. Sam wybór statywu podobnie jak aparatu nie jest sprawą oczywistą, również tu natrafimy na proste, podstawowe tanie modele nie zapewniające dobrej stabilności, oraz droższe bardziej zaawansowane, po te z górnej półki za bardzo duże pieniądze. Warto tu zawsze jednak poszukiwać mądrych kompromisów pomiędzy ceną a jakością, tak nie stać się „ofiarą marki”, czyli by nie płacić tylko za samo logo producenta. Tu od lewej: dwa przykłady prostych, tanich aluminiowych statywów wyposażonych w zintegrowane, niewymienialne, plastykowe głowice, które można już nabyć za cenę od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych, w środku (trzeci od lewej) statyw renomowanego producenta, cenionej przez polskich fotografów włoskiej marki Manfrotto Compact Light z średniej półki dedykowany do fotografii terenowej gdzie liczy się niska waga, oraz kompaktowe rozmiary, dalej dwa przykłady zaawansowanych statywów z górnej półki Manfrotto MVK500AM o wadze 3,1kg, oraz statyw studyjny Manfrotto Statyw 546GB o wadze 7,1kg.

Bez statywu z całą pewnością można też zapomnieć o pełnych ekspresji fotografiach rozmytych strug wody, dynamicznie oddających ruch płynących po niebie chmur, czy rzek światła na nocnych ulicach. Te wszystkie fotografie bezwzględnie wymagają użycia statywu i zapewniam was że żaden zaawansowany fotoamator, nie wyjdzie w plener bez statywu. Reasumując statyw nie tylko nie jest reliktem przeszłości, ale jest jednym z zasadniczych filtrów po samym aparacie, a ściślej jakości i wielkości matrycy, współtworzących udane fotografie. Stąd zawsze gdzie tylko to możliwe zachęcam do jego nabycia, stanowi on bowiem klucz do drzwi prowadzących do zaawansowanego fotografowania.

Uzyskanie dynamicznie pędzących po niebie chmur na zdjęciu to jedna z tych sytuacji wymagających bezwzględnie użycia statywu fotograficznego, można to osiągnąć przez długi czas otwarcia migawki (i wykorzystania filtrów neutralnych szarych) lub przez wykonanie wielu klatek z gradacją czasu otwarcia migawki od jasnego, prawie przepalonego ujęcia, po bardzo ciemne, ich złożenie w trakcie obróbki w programach graficznych w jedno zdjęcie zaowocuje pełnym dynamiki ujęciem z zachowaniem szczegółów zarówno elementów kompozycji w cieniu, jak i tych w świetle. Tu przykład takiego zdjęcia wykonanego z serii 20 zdjęć widocznych po prawej…

Inną kwestią, nie dotycząca stricte tematu tegoż artykułu jest wybór właściwego statywu, bowiem i tu można dość łatwo paść ofiarą przekłamań i wprowadzających często w błąd obiegowych opinii, tu poprzestańmy na stwierdzeniu że statyw jest gwarantem ostrego zdjęcia w każdych warunkach oświetleniowych. Z własnego doświadczenia wiem że bardzo często powodem dla którego nie chcemy go nosić jest jego rozmiar, oraz waga, pomimo że nowoczesne statywy ważą od kilograma do półtorej, tu jednak musimy zdecydować czy zależy nam na pstrykaniu przypadkowych, czasem udanych zdjęć, czy też chcemy stać się bardziej zaawansowanymi i świadomymi fotografami.

Kolejny przykład sytuacji wymagającej bezwzględnego użycia statywu, podobnie jak wcześniej i tu zdjęcie składa się z serii aż 42 ujęć, efekt finalny po ich złożeniu i obróbce w całość widać po lewej, po prawej klatki z których ujęcie to powstało…

Ciemnia analogowa i elektroniczna – czyli podkręcanie zdjęć wczoraj i dziś…

Jak poruszone to zostało na wstępie często gdy uzyskiwane efekty i to pomimo zainwestowania niemałych kwot w zakup zaawansowanego sprzętu fotograficznego, jak i statywu, nie spełniają naszych oczekiwań nasz żal kierujemy w stronę sztucznego podkręcania fotografii w postprodukcji, za pomocą edytorów graficznych, jak choćby będącego tu swoista ikoną tegoż procesu Photoshopie.

Jak wspomniałem powyżej nie ma potrzeby sięgać po modele statywów z najwyższej półki, szczególnie gdy znajdujemy się na początku naszej fotograficznej drogi, sam z premedytacją zawsze poszukuję kompromisów pomiędzy jakością, a ceną, w przypadku statywów z całą pewnością godną polecenia marką reprezentującą taki kompromis jest chińska firma TRIOPO, jednego z ich modeli statywu TRIOPO C-158 używam bezawaryjnie od pięciu lat, w okresie tym odwiedził on ze mną około 80 razy górskie szlaki w każdych warunkach pogodowych, jak i setki razy towarzyszył mi podczas foto-wypadów na pola, łąki, czy w mieście. Powyżej statyw TRIOPO C-158 wraz z założonym na nim aparatem FUJIFILM X-M1.

Bardzo często niedocenianą kwestią w przypadku fotografii jest postprodukcja, gdy tymczasem to właśnie ona czyni z surowych diamentów jakimi są nasze udane zdjęcia, prawdziwe brylanty, bez nich trudno o blask i oddanie efektu z jakimi stykamy się w sieci, czy w spotach reklamujących dany aparat fotograficzny, w tym również modele z wyższej półki. Oprogramowanie takie może być jednak bardzo kosztowne, nawet powyżej kilku tysięcy złotych, istnieje na szczęście duża liczba tańszych, a oferujących bardzo dużo narzędzi, alternatywnych aplikacji, tu po lewej uproszczona wersja kultowego programu Adobe Photoshop Elements 14 którego nowszą wersje opatrzoną numerem 15 można nabyć już za niecałe 400zł, po prawej zupełnie darmowy, świetny, wyposażony w szereg zaawansowanych narzędzi program do obróbki plików RAW, ale i JPEG RawTherapee, warto tu również wspomnieć o wykorzystywanym przeze mnie od lat polskim programie MACHINERY który umożliwi nam składanie wielu klatkowych, jak pokazane wcześniej, ujęć HDR.

Znów mamy tu do czynienia z sytuacją o podwójnym dnie, prawdą jest że oprogramowanie to pozwala na bardzo wiele, w tym na daleko idące modyfikacje fotografii, przez dodanie i odjęcie jego elementów, łączenie wielu różnych zdjęć, zastosowania zaawansowanych masek modyfikujących wygląd zdjęcia w obrębie danego jego fragmentu. Prawdą również jest i to że końcowy efekt takiej obróbki może być kłamstwem, jednak globalnie nie należy traktować tego jako normy, oprogramowanie do obróbki zdjęć powinno bowiem służyć eliminacji niuansów wynikających z ograniczeń matryc współczesnych aparatów, lub podkreślać temat w zamierzony przez nas sposób.

Kolejny z przykładów zdjęcia bezwzględnie wymagającego użycia statywu fotograficznego, oraz filtrów fotograficznych, w tym konkretnym przypadku filtra neutralnego szarego ND100 oraz filtra polaryzacyjnego MARUMI DHG Circular P.L.D. Dla oddania piękna jedwabistych wstęg potoku, oraz dynamiki otoczenia zdjęcia składa się z 14 klatek wykonanych z gradacją czasu otwarcia migawki.

Bardzo istotną kwestią, często przemilczaną przez producentów aparatów kompaktowych jest możliwość zapisu zdjęć w formacie RAW, tylko on bowiem gwarantuje nam tak szerokie możliwości obróbki zdjęcia w postprodukcji bez dalszej degradacji jakości zdjęcia jak ma to miejsce w przypadku plików JPEG, tu przykładowe to samo ujęcie po lewej surowy plik JPEG, po prawej zdjęcie wywołane z pliku RAW

Po lewej surowy plik JPEG / po prawej to samo ujęcie wywołane z pliku RAW

Pliki RAW prócz bezstratnego zapisu, umożliwiającego głęboką obróbkę w postprodukcji umożliwiają również głęboko idące zmiany w kadrze , eliminując wpływ pogody, lub światła… tu od lewej surowy plik JPEG / w środku i po prawej zdjęcie wywołane z pliku RAW, po prawej usunięto niebieskawe zabarwienie śniegu wynikające z cienia rzucanego przez zachmurzone niebo, oraz poprawiono ogólnie dynamikę i klarowność zdjęcia.


artykuł: artykuł: „Czy reklamy kłamią – czyli na co zwracać uwagę przy wyborze aparatu” strona 1/2

tekst, opracowanie i zdjęcia z wyłączeniem zdjęć poglądowych modeli aparatów fotograficznych, oraz statywów: Sebastian Nikiel 20.09.2017


4 myśli na temat “Czy reklamy kłamią – czyli na co zwracać uwagę przy wyborze aparatu

Dodaj komentarz